Stanął przed domem Jonghyuna i nabrał powietrza. Zapukał kilka razy, ale nikt mu nie otwierał. Drzwi były otwarte, więc zdecydował wejść do środka. Zamknął je na klucz i ściągnął obuwie.
- Jonghyun? - zapytał w przestrzeń. - Gdzie jesteś?
Chciał wejść głębiej, ale nagle przed twarzą pojawił mu się starszy Kim. Key momentalnie podskoczył.
- Matko boska Jonghyun, nie strasz mnie...
- Przepraszam, byłem w drugim pokoju i cię nie sły... - blondyn się zaciął i zlustrował chłopaka od góry do dołu. Po jego ciele przeszły ciarki i nieznacznie się wzdrygnął. - Woaah... Wyglądasz... inaczej... - powiedział głośno wzdychając.
- Nie podoba ci się? - zapytał z rozczarowaniem młodszy.
- Nie, to nie to... Jesteś najpiękniejszy... I dlatego... Eh, po prostu wystawiasz mnie na próby. - Jong się zawstydził i przegryzł wargę. - Wyglądasz cudownie, nie mogę się napatrzeć. - podszedł do niego i pocałował w usta, gryząc je delikatnie i cicho śmiejąc się w nie przez pocałunek.
- Zawstydzasz mnie... - wydusił z siebie skrępowany i odwzajemnił pieszczotę.
- Tak jest dobrze... - szepnął brunetowi do ucha i odsunął się od niego. Wziął z szafki obok chustkę i spojrzał na chłopaka. - Mam dla ciebie niespodziankę.
- Co? Nie trzeba... - Key zaczął machać dłońmi. Jong położył mu palec na wargach i uciszył.
- Cii... - przewiązał mu oczy chustką i nachylił się nad jego karkiem. - Myślałeś, że zapomniałem o urodzinach własnego chłopaka? Nieładnie... - przejechał czubkiem nosa od szczęki do jego uszka. Kibum wydał z siebie cichy jęk.
- Łaskoczesz mnie... - wyszeptał. Niższy złapał go za nadgarstek i ostrożnie wprowadził do salonu.
- Nie patrz, jeszcze nie. - bez przerwy powtarzał. Wreszcie go wypuścił i odszedł na kilka kroków. - Już możesz ściągnąć. - oznajmił i złapał się ręką za szyję. Key ściągnął z oczu materiał i zaniemówił. Na stole były tort, świece, jedzenie i wino. - Jeszcze coś. - Jonghyun otworzył drzwi od sypialni i do pokoju wparowały dwa, maleńkie pudelki, jeden brązowy, drugi czarny, uroczo szczekając i kołysząc się na swoich małych łapkach. Brunet przylgnął plecami do ściany i założył ręce na twarz, wytrzeszczając oczy. Zaczął się śmiać przez dłonie i zsunął się na ziemię siadając na niej. - Wszystkiego najlepszego kochanie. Nazwiemy je Comme Des i Garcons. Co ty na to?- zapytał blondyn i podszedł do zwierzaków, miziając je za uszkami. Przy okazji zahaczył o wieżę stereo i puścił muzykę.
- O nie... żartujesz... - Key potrząsnął głową na boki z niedowierzania. - Naprawdę... - znowu się popłakał i podniósł do góry. Jak dziecko wyciągnął ręce do Jonga i powstrzymywał łzy podchodząc do niego. - Chodź do mnie... - powiedział łkając. Starszy wstał i przytulił chłopaka.
- Czemu ty znowu ryczysz bekso, powinieneś się cieszyć, w końcu to twoje urodziny... - uścisnął go mocno. Ten jeszcze bardziej się rozryczał i rozpaczliwie złapał go za plecy.
- Kocham cię, kocham cię, kocham cię, kocham cię. Jesteś najwspanialszy na świecie, cholera, dziękuję ci tak strasznie, strasznie... - zaczął go obdarowywać pocałunkami po karku i szyi.
- Przesadzasz głupku... daj spokój. - odpowiedział i pogłaskał go po głowie.
- Nie dam nigdy...
- Uspokój się już i choć zdmuchnąć świeczki. Co to za urodziny bez tortu i życzenia? - zapytał retorycznie i oboje podnieśli się do góry.
- Mhm...
Usiedli przy stole i starszy zapalił świeczki.
- Pomyśl życzenie i zdmuchnij ogień. - powiedział do Key.
- Już. - odrzekł po kilku sekundach i dmuchnął, gasząc wszystkie co do jednej.
- Tak szybko? Mam nadzieję, że nie pomyślałeś o niczym głupim.
- Pomyślałem, że chciałbym być z tobą do końca życia. - rzekł bez zastanowienia.
- Idioto, serio... Życzeń nie mówi się na głos... Rety... - Jong uderzył otwartą ręką w czoło.
- No co... ale ja naprawdę tego chcę... - Kibum wysunął wargi na wierzch przybierając przy tym bardzo słodki wyraz twarzy. Blondyn się zaśmiał i stanął naprzeciw niego.
- Jesteś przesłodki, mówiłem ci? - objął jego twarz dłońmi.
- Mhm... - mruknął. Jonghyun musnął tkliwie jego czoło zamykając przy tym powieki.
- Wiem, że chcesz. Ja też chcę. Uwierzysz mi, jak powiem, że cię kocham? - zapytał spoglądając mu w tęczówki. Key zatkało i nie wykrztusił z siebie ani słowa.
- Kocham cię... i chyba jestem uzależniony... Nie mógłbym żyć bez ciebie. - szepnął zerkając w bok. - Tylko nie płacz znowu, błagam cię. - przejechał mu palcem po policzku. Brunet uśmiechnął się szeroko ukazując swoje śliczne dołeczki.
- Kocham te dołeczki, ten uśmiech, te oczy, te włosy... kocham całego ciebie. Chociaż przyznam, że wolę gdy masz grzywkę jak zazwyczaj, nie musisz się aż tak starać... - zachichotał niższy i poprawił Kibumowi fryzurę. - Jesteś moim życiem. - zakończył. Key o dziwo się nie popłakał, a uśmiechnął od ucha do ucha. Wplątał palce we włosy starszego i zaczął łapczywie całować jego usta.
*MUSIC*
- Key, już nie mogę dłużej czekać... - wysapał. - Pragnę cię... - Jong złapał chłopaka za ramię i pociągnął w stronę sypialni, tuż przed nią opierając go o ścianę. Ani na chwilę nie przerywając pocałunków przylgnął do niego ciałem i rozsunął jego nogi swoim kolanem. Złapał go delikatnie za gardło i przejechał koniuszkiem języka po jego szczęce. Czuł pod swoją dłonią jak Kibum ciężko przełyka ślinę. Był cały gorący i lekko drgał. Nie chciał pozostać bierny, więc wsunął łapki pod koszulkę Jonghyuna i wbił paznokcie w jego umięśnione plecy. Blondyn uśmiechnął się i sunął nosem po jego szyi aż dotarł do obojczyków, na których pozostawiał ślady całusów.
- J-ja też cię pragnę... - niemal wyjęczał młodszy i wessał się w jego wargi. Jong zaciągnął go do pokoju po drodze rozpinając mu kilka guzików od koszuli. Pchnął go na łóżko i usiadł na kolanach przed nim. Zdecydowanym ruchem ściągnął z siebie koszulkę, a gdy Key ujrzał jego nagi brzuch, plecy, ramiona - przeszedł go jeszcze dobitniejszy dreszcz podniecenia. Znowu zaczęli skradać sobie liczne, namiętne pocałunki, przy czym starszy Kim do końca rozpiął ciuch chłopaka i zdjął go z niego. Napierając na niego sprawił, że Kibum wylądował na plecach, a on znalazł się kilkanaście centymetrów nad nim. Patrząc sobie w oczy Jong nachylił się nad nim i zatopił się w jego ustach. Złapał jego obie ręce w nadgarstkach i ułożył je nad Key. Klatka piersiowa młodego unosiła się nierówno pod wpływem szybkiego bicia serca. Blondyn najpierw ocierał swoim kroczem o jego, a potem wilgotnymi wargami pieścił kolejno szyję, obojczyki, brzuch. Brunet wygiął się delikatnie odchylając głowę do tyłu i zacisnął zęby, podczas gdy jego chłopak językiem wymalował ścieżkę od jego brzucha aż do ust.
- Masz idealne ciało, gładkie, blade, słodkie... Zaraz oszaleję... - mruknął mu Jonghyun do ucha. Przesunął dłoń po jego boku aż dotarł do paska od spodni, który powoli zaczął rozluźniać. Key zadrżał i westchnął głośno. Ręce miał już wolne, więc z powrotem albo bawił się jego włosami albo badał paznokciami jego plecy. Za chwilę dotarł nią do spodni starszego i rozsunął zamek, dotykając jego miejsc intymnych. Jong zabrał jego rękę i wsunął swoją w dżinsy Key, napomykając przez bokserki na jego męskość. Chłopak zadygotał i przewrócił głowę na bok, a niższy muskał go wargami po szyi. Opuszkami palców pieścił krocze chłopaka, drugą dłonią do końca rozpiął czarne rurki i opuścił je z jego nóg. Kibum nie mógł się dłużej powstrzymywać i w końcu jego członek zaczął twardnieć. Jonghyun składał buziaki na jego biodrach i zębami rozpoczął zsuwać jego bokserki, przy czym Key się strasznie skonsternował.
- Jjong... Trochę się wstydzę, że już jestem... a ty nie... no wiesz... - wymamrotał cały czerwony na buzi.
- Spokojnie, przecież nie masz czego... - zlekceważył blondyn i do końca zdjął z niego bieliznę. Lada moment ściągnął także z siebie spodnie i jeszcze na chwilę z dołu spojrzał na twarz Key. Pochylił się nad jego męskością i zaczął dotykać ją wargami. Pobawił się tak jakiś czas i ujął ją w usta, powoli nimi poruszając. Wolną dłonią masował jego płaski brzuszek. Kibum wydawał z siebie głośne jęki i wypuszczał niezrozumiałe wyrazy, ściskając w pięściach pościel. Jonghyun nie przerywał swojego zadania, a młody zreflektował się, że za długo tak nie pociągnie.
- Jong-hyun... Przestań, b-bo nie wytrzymam... Chodź d-do mnie... - wydyszał. Jong grzecznie wysłuchał kochanka i oderwał się od jego członka. Rozebrał się do końca i położył na Key.
- Teraz ja... - powiedział brunet i zaczął energicznie poruszać dłonią jego penisa. Starszy cichutko pojękiwał opierając swoje czoło o Kibuma. - Powiedz mi, jak będziesz gotowy...
- Już jestem. - odrzekł bez zwątpienia. - To ty raczej powinieneś... Jesteś pewien, że chcesz? - zapytał Jong patrząc mu w tęczówki.
- T-tak, jestem pewien... - odsapnął. - Tylko, że ja nigdy tego nie robiłem... - zrobiło mu się trochę niezręcznie.
- Głupku, przecież wiem o tym, jesteśmy razem. - zaśmiał się. - Po prostu się rozluźnij, będzie w porządku. - zapewnił. Key uniósł dłoń i umieścił opuszki palców na wargach Jonghyuna, badając je milimetr po milimetrze.
- Masz najsłodsze usta na świecie... Pełne, słodkie. Wyglądają jak maliny, kocham je... - przymrużył oczy i nadal gładził je kciukiem.
- Proszę cię... Jeszcze się zarumienię. - zachichotał blondyn kąsając leciutko jego kciuka.
- Chcę tego i chcę ciebie, więc możesz już... - powtórzył się młody. Jong rozłożył jego ręce i wplątał w nie swoje, przyciskając do kołdry.
- Może trochę zaboleć, po prostu patrz na mnie. - oznajmił.
- Mhm. - odjęknął. Gdy starszy łagodnie zaczął wchodzić w chłopaka, ten ścisnął jego dłonie i wygiął się w łuk. Wykrzywił twarz w bólu, a z jego oka popłynęła łza. Jonghyun to zobaczył i pocałunkami starł łzę z policzka.
- Rozluźnij się skarbie. - szepnął do niego, a Key zamknął oczy. Stopniowo poruszał się coraz szybciej, ból zmalał, aż w końcu zupełnie ustał i zmienił się w nieopisaną ekstazę. Kibum wił się na łóżku, co chwilę przekręcając głowę. Jong obdarowywał każdy fragment jego szyi całusami, a jego kosmyki włosów bezładnie opadały na bruneta i przyjemnie łaskotały go po skórze. Złączeni w jedność całkowicie oddali się rozkoszy, oddychając ciężko w tym samym tempie. Czuli się cudownie, jak w niebie - o ile Jonghyun nie raz praktykował takie zabawy, o tyle tym razem było to coś absolutnie wyjątkowego, już nigdy nie chciał dotknąć nikogo innego poza nim. Key wszystko wirowało dookoła, był tylko on i jego nieznośny Jong, którego tak szalenie kochał. Mógłby do końca życia mieszkać z nim na bezludnej wyspie i cieszyć się wzajemną obecnością, choćby miał jeść sam piasek i pić wodę z oceanu. Gdy oboje prawie osiągnęli apogeum, spojrzeli na siebie i bez słów się zrozumieli. Jonghyun chciał przeżyć tą chwilę jednocześnie z Kibumem, dlatego zwolnił, by za chwilę odpłynąć w totalnym uniesieniu. Key wydał z siebie głośny jęk, ciała obojgu zaczęły drżeć. Przeszył ich dreszcz podniecenia od góry do dołu, przed oczami chwilowo zrobiło się ciemno. Żadne z nich nie doświadczyło nigdy tak przyjemnej chwili. Jong wyszedł z chłopaka i opadł na niego bezsilnie, przykrywając go całym ciałem. Kibum jeszcze dość mocno poruszony objął dłońmi jego spocone, gorące plecy, a po jego twarzy spłynęły krople potu. Rozluźnił się i oparł brodę o jego ramię.
- Wszystko w porządku Bummie? - zapytał z troską Jonghyun i przewrócił się na łóżko.
- Tak... Przytul mnie... - odpowiedział i przysunął się do chłopaka. Wsunęli się pod kołdrę, a Key wtulił się jak małe dziecko w rozgrzane ciało Jonga, zaciągając się jego zapachem. Czuł się w nim bardziej bezpiecznie niż gdziekolwiek, kiedykolwiek. Starszy zamknął go w objęciu i bawił się kosmykami jego włosów. - Zostaniesz ze mną do końca, na zawsze? - spojrzał w górę w oczy blondyna.
- Nigdzie się nie wybieram. - odpowiedział i ucałował go w czoło. Kibum przylgnął do jego klatki piersiowej i uśmiechnął się, gładząc rękami jego plecy. Kilka minut później pogrążyli się w głębokim śnie, przywarci do siebie.
Niemożliwi do rozłączenia, bez względu na wszystko.
*
Lol. Tak naprawdę to miał być one shot, ale wyszedł za długi, więc podzieliłam go na części... Mam nadzieję, że się spodoba. Niedługo wrzucę shota JongTae z wampirkami :3 A jeśli chodzi o opowiadanie Ace, to jestem w trakcie pisania i nie mam teraz kompletnie weny na niego, nie wiem kiedy wróci...
Dobranoc~~


