środa, 30 września 2015

Bez względu na wszystko: Rozdział 2


- Serio, to ty... załamałem się. No nie ważne. Co ty tutaj robisz? - oparł się o poręcz i spojrzał na Jonghyuna, dopijając do końca swojego drinka.
- Przyjaciel zaprosił mnie na nockę, więc przyszedłem. Co w tym dziwnego? Głupszego pytania znaleźć nie potrafiłeś? - blondyn założył ręce na siebie i uśmiechnął się kpiąco.
- Mogłem, nie martw się. Po prostu zdziwiłem się, że znasz mojego najlepszego przyjaciela i tyle. Znowu się czepiasz. - odparł.
- Oh. No wybacz, że nie wyspowiadałem ci się dziś a pro po moich znajomych. Poznałem go kiedyś przypadkiem i po prostu się dogadaliśmy i do tej pory mamy dobry kontakt. Tyle. Nie martw się, nie zabiorę ci twojego Minnie. - poklepał wyższego po ramieniu. Ten obrócił głowę w bok przewracając oczami i burknął.
- Ale ty jesteś głupi, ja nie mogę.
- Myśl co chcesz... W każdym razie, skoro już się spotkaliśmy, to może się z tobą napiję? - niższy wskazał palcem na pokój. - Tamci są nieletni i jak widać świetnie się bawią. Poza tym... chyba nie chcesz pić sam. I pewnie masz słabą głowę. - spojrzał w oczy młodszego i uniósł jeden kącik ust w górę. Key się lekko skrępował i ponownie zaśmiał.
- No oczywiście, mam słabą głowę. Pijemy. Ale chodźmy na ogródek, nie zamierzam demoralizować tych dzieciaków. - skwitował i wszedł do środka. Za nim podreptał Jong, był wyjątkowo zadowolony z siebie. Wzięli dwie butelki soju i zeszli na dwór przed domem. Była tam duża, rodzinna huśtawka i jedna mała, na którą od razu rzucił się Key, oczywiście nie wypuszczając z rąk alkoholu. Usiadł na niej i zaczął machać nogami.
- Ale z ciebie dzieciak... - powiedział Jong i podszedł do niego, opierając się o jedną z rur trzymających huśtawkę. Gdy Key bujał się na niej, blondyn uważnie wodził za nim wzrokiem, a uśmiech nie schodził mu z ust. - Powinieneś się bardziej przejąć tym kolesiem, co ci numer zrobił. - dokończył.
- Mam taki zamiar, ale nie w tej chwili. Chcę się rozluźnić, jestem zmęczony... - rozpoczął młodszy i spojrzał w zachmurzone niebo. - Po prostu chcę cieszyć się tym, że mogę tutaj być, bo właśnie tu mogę poczuć się jak w domu. Czyli nie jak u mnie. Cały czas sam. - kontynuował monolog. Jonghyun spojrzał na niego i widocznie go zamurowało. Key poczuł jego wzrok na sobie i od razu skupił swoją uwagę na nim.
- Co ja tobie wygaduję... nie słuchaj mnie. - policzki mu poczerwieniały i zeskoczył z huśtawki. - Chodź się napić. - podświadomie złapał go za skrawek koszuli i pociągnął za sobą na ławkę kilka metrów dalej.
- No dobra... Jak nie chcesz o tym rozmawiać, to nie naciskam. - odezwał się Jong i zajął miejsce. - Kto zaczyna? A może zagramy?
- Zagramy w co? - Key zmarszczył brwi i usiadł obok niego.
- Będę zadawać ci pytania i jeśli twoja odpowiedź będzie brzmiała "tak" będziesz musiał się napić.
- A co z tobą?
- Ja będę pić z każdym pytaniem, bo wszystkie jakie zadam, będą jednocześnie tym, czego już doświadczyłem.
- Spoko, głupie, ale... możemy zagrać.
Minęła godzina, a Kibum już powoli tracił trzeźwy umysł. Przez ten czas Jong zadawał mu różne, niegroźne pytania i pił razem z nim. W ten sposób sporo się o sobie dowiedzieli. Rodzina, dzieciństwo, ulubione kolory, dania, muzyka, pora roku, filmy i tak dalej. Również okazało się, że starszy ma mocniejszą głowę. Dochodziła już pierwsza w nocy, a niebo wcześniej spowite chmurami zrobiło się idealnie czyste, ukazując niezliczone ilości gwiazd.
- Widziałeś kiedyś spadającą gwiazdę? - zapytał Jong.
- Nie. Pijesz. - Kibumowi zaczął łamać się głos.
- Spoko. - Jong wypił kieliszek. - A miałeś kiedyś dziewczynę?
- C-co... Jeśli gimnazjum się liczy... - powiedział brunet.
- Liczy. Pijesz. - zgasił go Jonghyun.
- Dobra, ale ty też pijesz teraz... - oboje wypili po kieliszku. Kibumowi zaczęły stopniowo rozmazywać się obrazy, choć swojego towarzysza do kielicha widział bardzo dobrze. Lekko zaszumiało mu w głowie.
- Chyba starczy... mi... już... - Key zmrużył oczy i pomachał dłonią odmawiając dalszego picia.
- Mam jeszcze jedno pytanie. Całowałeś się kiedyś? - walnął prosto z mostu Jong.
- Eh? C-co? Co t-to za bezpośrednie p-pytanie... - Key zrobił oczy jak pięć złotych i zaczął bawić się palcami u swoich rąk.
- Normalne, odpowiedz. - odpowiedział Jonghyun stanowczo.
- No, n-nie. - młodszy nabrał powietrza w usta, przez co wyglądał jak mały chomik, a potem je wypuścił. W ogóle nie patrzył na blondyna.
- Więc ja piję. - wypił do dna. - W takim razie... może... - przerwał Jong. Na te słowa Key skierował wzrok na niego.
- Co? - zapytał brunet zdziwionym i jednocześnie bardzo przytulnym głosem.
- To - Jonghyun przysunął się do niego i delikatnie uniósł dłonią podbródek Kibuma. Dzieliły ich teraz milimetry, zamykając oczy złożył na ustach Key bardzo czuły pocałunek. Ten odwzajemnił go dopiero za trzecim razem i wtedy Jong pogłębił całusa. Łagodnie pieścił swoimi wargami usta młodszego chłopaka i za chwilę się od niego oderwał, zabierając ze sobą dłoń spod jego szczęki.
- Teraz możesz się napić. - powiedział niższy z uśmiechem, głęboko patrząc w jego oczy. Key zarumieniły się policzki, a jego wargi nadal były rozchylone. Poczuł w brzuchu coś, co potocznie nazywają motylkami. Przynajmniej tak mu się wydawało.
- Co ty... co się właśnie stało? - brunet zaczął się jąkać.
- Nic takiego, po prostu cię pocałowałem, a teraz powinieneś się napić, tak jak każą zasady gry. - odpowiedział niewzruszony Jonghyun.
- Żartujesz sobie?! Nie będę więcej nic pić! - Kibum wstał i zaczął się chwiać. - Idę stąd... idę się położyć... - ruszył w kierunku wejścia do domu.
- Uważaj przygłupie! Zaraz się potkniesz! - wydarł się Jong i ruszył za nim.
- Nie po... - w tym momencie Key prawie runął na ziemię. Prawie, bo blondyn złapał go za rękę i przyciągnął do siebie, zamykając jednocześnie chłopaka w uścisku.
- Puść mnie! Rozumiesz?! Puszczaj mnie! - zaczął się miotać w jego ramionach, ale Jonghyun nic sobie z tego nie robił, był silniejszy. Uciszał go i głaskał ręką po włosach, aż Key się wreszcie uspokoił.
- Co to ma być... - wyszeptał w przestrzeń i oparł głowę o ramię umięśnionego chłopaka. Rozluźnił się i przymknął oczy. Nie był w stanie ani stać, ani się rozbudzić. Jedyne czego chciał, to znaleźć się w swoim wygodnym łóżku. Chociaż w pewnym momencie poczuł, że czuje się bardzo bezpiecznie i dobrze w objęciu Jonga. Nawet delikatnie otulił go swoimi rękami, pokładając je na jego barkach. To sprawiało, że czuł się strasznie głupio.
- Spokojnie. - Jonghyun jedną ręką nadal gładził go po głowie, a drugą objął jego plecy. Mimo, że był od niego niższy, Key był dla niego taki drobny, mały...
- Zaprowadź mnie do mojego domu i daj mi spokój, proszę. - szepnął do starszego i ścisnął jego koszulę dłońmi.

Key jakimś cudem zdołał wytłumaczyć Jongowi, jak trafić do jego domu. Gdy znaleźli się pod jego drzwiami, blondyn przerwał niezręczną ciszę.
- Wejść z tobą? Poradzisz sobie sam?
- Nie trzeba i dam radę. - wybełkotał Kibum ani przez chwilę na niego nie patrząc.
- Okej... - Jong westchnął głośno i schował ręce w swoich kieszeniach. Spuścił wzrok i zapytał w ziemię. - Czemu na mnie nie patrzysz? - uniósł głowę w górę i skupił się na Key.
- Muszę iść spać. Cześć. - powiedział z pretensją brunet i wszedł do mieszkania. Jonghyunowi zrobiło się nieco przykro, ale poniekąd spodziewał się takiej reakcji.

Key rozebrał się po drodze do pokoju i runął bezładnie na łóżko. Stało ono przy oknie, więc zdążył jeszcze przez nie zerknąć i zobaczyć oddalającego się Jonga. Przejechał palcem po swoich wargach i zacisnął zęby. W duszy karcił się za to, bo mimo wszystko podobał mu się dzisiejszy incydent. Wśliznął się pod kołdrę i próbował usnąć, ale bezskutecznie. Skończyło się na tym, że całą noc spędził z głową zawieszoną nad sedesem.
*
Następnego dnia głowa mu pękała, więc nie był w stanie nic zrobić.
*
W poniedziałek jak zwykle udał się do szkoły i przespał wszystkie zajęcia. Przez cały dzień unikał Jonghyuna jak ognia. Nie chciał tego robić, ale za każdym razem gdy go zobaczył uciekał, chował się lub szedł okrężną drogą. Po lekcjach poszedł nauczać dzieciaki matmy i przyrody. Gdy wrócił do domu znowu padł trupem na pościel i usnął.
*
Przez kolejne dwa dni historia się powtarzała - Key nadal starał się nie wpaść na Jonga. Z jednej strony chciał się z nim spotkać, a z drugiej nie, więc został przy pierwszej opcji. Po zajęciach chodził odrobić swoje "winy".
*
Następnego dnia Jonghyun w trakcie jednej z przerw natknął się na coś ciekawego. Wchodząc do męskiej łazienki usłyszał rozmowę dwóch chłopaków z klasy Kibuma, którzy śmiali się do rozpuku.
- Patrz, tak żałosna, wymalowana diva nawet nie próbuje udowodnić swojej niewinności. Co z niego za facet... Głupi tchórz. A tak wyszczekany na co dzień. - kpił z Key chłopak w czarnych włosach. Gdy Jong to usłyszał, niemalże się w nim wszystko zagotowało. O ile do tej pory starał się być cicho, o tyle teraz miał to gdzieś. Spokojnym krokiem podszedł do obu uczniów, a ci momentalnie się odwrócili.
- O, cześć. - powiedział jeden z nich.
- Siema. - odpowiedział Jonghyun ze sztucznym uśmiechem.
- Co tam? Coś chcesz? - obaj drugoklasiści zaczęli się denerwować.
- Nic nie chcę. A co u ciebie? - odpowiedział blondyn wsuwając ręce w tylne kieszenie. - Rozmawialiście o czymś ciekawym, nie? - przysunął się bliżej do gościa, który zwyzywał Kibuma.
- O-o niczym takim, serio... - odparował.
Jonghyun był znany w całej szkole, miał zaskakujące oceny, był niezwykle przystojny i lubiany przez wszystkich. U każdego budził respekt.
- W takim razie... ja ci coś powiem. - Jong wziął zamach i wymierzył silny cios pięścią w twarz czarnowłosego. Chłopak upadł na ziemię, a jego kolega obserwował go z boku, stojąc jak słup.
- O co ci chodzi?! - wykrzyczał leżący. Blondyn kucnął przed nim i złapał go przy krtani za koszulę.
- To ty jesteś tchórzem. Jeszcze raz usłyszę, że mówisz coś złego o Kibummie to cię zabiję. - jego poważna i groźna twarz teraz przybrała ironiczny wyraz. - Zrozumiano? - zaśmiał się złośliwie i odepchnął chłopaka.
- Do-dobrze... - wydukał roztrzęsiony drugoklasista.
- Jak dowiem się, że to ty wrobiłeś go w to gówno... to nie chciałbym być w twojej skórze. - dokończył z pogardą Jong podchodząc do drzwi.

Kibum stał na zewnątrz i widział wszystko od momentu, w którym Jong zaczął z nimi rozmawiać. Był w lekkim... szoku. Gdy starszy Kim wyszedł z łazienki wpadł na młodszego.
- Co ty tutaj robisz? - zapytał bruneta.
- N-nic... - Key stopniowo się wycofując wpadł na ścianę.

Kurwa...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz